Parafia Trójcy Świętej w Koniecpolu

  Parafia Trójcy Świętej w Koniecpolu

  Parafia Trójcy Świętej w Koniecpolu

Rozważanie na Niedzielę: O Błogosławionym Stefanie Wincentym Frelichowskim

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

„O Boże, dziękuję Ci z całego serca za moich rodziców chrześcijańskich. Dziękuję Ci za Matkę, która mnie zawsze do Ciebie prowadziła i w duszę pierwsze ziarna miłości dla Ciebie wsiała.

Dziękuję Ci Boże, za mego ojca tak czynnego, we wszystkim zaradnego, pracującego aż do stargania swych sił. Dającego nam wzór miłości dla bliźnich, dla dzieci, dla życia.

Dziękuję Ci, Boże, bo nie umiem ich przymiotów wyrazić, ale głęboko tkwią mi w duszy.

A dom rodzinny, blogi ten dom, ileż dał radości i ukochania Ciebie, Boże. Te modlitwy wspólne, te różańce, litanie w Wielkim Poście, itd.

Boże mój, dziękuję Ci.”

W pamiętniku napisał jeszcze: – Rodzina dala mi zdrowy i jasny pogląd na życie. Wszczepiła w mą duszę ten Boski pierwiastek, wszczepiła mi miłość ogólnoludzką dla uciśnionych i biednych i dała mi poszanowanie dla pracy.

Urodził się 22 stycznia 1913 roku, jako najmłodszy z sześciorga dzieci rodziców piekarzy z Chełmży. W domu, na honorowym miejscu wisiał obraz Najświętszego Serca Pana Jezusa, przy którym cała rodzina odmawiała wspólne modlitwy, a obowiązkowo w Wielkim Poście oraz w październiku każdego roku, różaniec i litanie. Często do modlitw rodzinnych przyłączali się czeladnicy, którzy uczyli się zawodu u rodziców Wicka, bo tak wołano w domu na niego. Już, jako uczeń czwartej klasy gimnazjum niezwykle radosny i energiczny urwis Wicek został druhem w 2. Drużynie Harcerskiej im. Zawiszy Czarnego (po 3 latach został drużynowym). Stefan traktował harcerstwo bardzo poważnie. Napisał w swoich notatkach: „Ja sam wierzę mocno, że państwo, którego wszyscy obywatele byliby harcerzami, byłoby najpotężniejszym ze wszystkich. Harcerstwo bowiem, a polskie szczególnie, ma takie środki, pomoce, że ktoprzejdzieprzezjego szkołę, to jest typem człowieka, jakiego i nam teraz potrzeba. A już najdziwniejszą, ale najlepszą jest idea harcerstwa: wychowanie młodzieży przez młodzież. I ja sam, jak długo tylko będę mógł, co daj Boże, aby zawsze było, będę harcerzem i nigdy dla niego pracować i go popierać, nie przestanę. Czuwaj!”

Jednocześnie w 1927 roku wstąpił do Sodalicji Mariańskiej Męskiej w parafii, której celem powołania było: „Przez szczególną cześć Najświętszej Panny wyrobić w każdym stanie zastęp ludzi dzielnych, duchem Chrystusowym na wskroś przejętych, aby przez nich uświęcić poszczególne stany, a przez te stany, całe społeczeństwo.”  Już po trzech latach został prezesem Sodalicji chełmżyńskiej.

Jesienią 1931 roku wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Pelplinie mimo że wcześniej marzył by zostać lekarzem, ojcem rodziny. Pod datą 3 stycznia 1932 r. w swoim pamiętniku napisał: „Chcę posiąść wiarę św. Piotra, mądrość św. Pawła, ale serce chcę mieć św. Jana. Powołał mnie Chrystus. Ja zaprawdę mogę powiedzieć, że On mnie powołał. Bo dlaczego ja, który posiadłem miłość kobiety sympatie ludzkie? Dlaczego ja, przed którym otworem stał świat cały, mogłem pójść, gdzie chciałem, poszedłem tutaj? Poszedłem tutaj żyć dla Boga, dla Chrystusa. Przyszedłem uświęcić się. Przyszedłem stać się kapłanem wedle serca Bożego”.

Opuszczając dom rodzinny, w liście do kuzynki napisał: "Ciężko mi było opuścić dom, opuścić Chełmżę, z wielu powodów. Serce do Chełmży ciągnęło. Ale głos inny, głębszy, głos wskazujący mi jasno cel życia zwyciężył. I teraz widzę, że jestem na mej drodze i szczęśliwy jestem. Chociaż nie myśl, że to łatwo idzie, tak bez walki. Nie. Wszyscy ludźmi jesteśmy. Trudno nam odwyknąć od złych przywar i skłonności. To naturalne, ale walczyć trzeba, bo dopiero po walcejest zwycięstwo".

Kleryk Stefan Frelichowski wygrał tę walkę i dobrze zrozumiał, czym jest kapłaństwo: „Życie kapłana winno być ukrzyżowaniem. Powinien ukrzyżować, przybić wolę swq gwoździem posłuszeństwa, ciało — gwoździem czystości, mienie — gwoździem ubóstwa. Przez to oderwie się od ziemi. Przez to bliżej do nieba przyjdzie, choć mu to będzie ból, trudności, umartwianie sprawiało. Utul, przytul mnie Panie do Twych piersi, do Serca Twego. Niech miłość i pokora Twoja przejdzie w serce moje, jak papier przytknięty do oliwy” — zwierzał się w kwiemiu 1933 r. A w marcu 1937 r. w czasie rekolekcji przed przyjęciem sakramentu kapłaństwa wyznał: „Oto, Jezu, chcę się stać dobrym Twoim prąjacielem, powiedzieć Ci moje i pragnąc słuchać Twoje. Myślę, że już wiem, co robić podczas wizyty u Ciebie. A poza tym jesteś zawsze ze mnq w każdej chwili mego życic. Mój najlepszy i prawdziwy Przyjacielu".

Będąc w seminarium dołączył do Starszoharcerskiego Zrzeszenia Kleryków w Pelplinie, zdobywał kolejne stopnie starszoharcerskie, harcerzem Rzeczypospolitej został w 1935 r. Po wyświęceniu na kapłana, za zezwoleniem władzy duchownej, objął w harcerstwie funkcję kapelana Chorągwi Pomorskiej i nadal działał w ruchu starszoharcerskim.

Drugą część wspomnień o tym niezwykłym kapłanie, w kolejnych naszych rozwżaniach. Dzisiejsze – powstało w oparciu o artykuł Pani dr Joanny Wieliczki — Szarkowej – zamieszczony 22 lutego 2023 r. w „Naszym Dzienniku”.

Czesław Robak

INFORMACJE
MSZE ŚWIĘTE
Niedziele i święta
8.00, 10.00, 12.00, 17.00
Dni powszednie
7.00, 18.00

(w okresie zimowym 17.00)


INNE NABOŻEŃSTWA
Przed Mszą św. wieczorną
środa – Nowenna do MB Nieustającej Pomocy
piątek – Koronka do Miłosierdzia Bożego

ODPUST PARAFIALNY
Uroczystość Najświętszej Trójcy pierwsza niedziela po Zielonych Świątkach

KANCELARIA PARAFIALNA
Środa, czwartek, piątek

po Mszy św. wieczornej

Licznik odwiedzin
271931
Visit Today : 144
Visit Yesterday : 298
This Month : 4909
This Year : 29490
Total Visit : 271931