Parafia Trójcy Świętej w Koniecpolu

  Parafia Trójcy Świętej w Koniecpolu

  Parafia Trójcy Świętej w Koniecpolu

Rozważanie na Niedzielę: O nieustannej Nowennie do Matki Bożej Nieustającej Pomocy

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze Dziewica!

W dzisiejszych rozważaniach kontynuujemy temat związany z Ikoną Matki Bożej Nieustającej Pomocy, przed którą w każdą środę gromadzą się wierni wraz z kapłanem i za pośrednictwem Maryi wypraszają wiele łask Bożych.

Przypomnijmy więc, że po wielu perypetiach za zgodą bł. papieża Piusa IX Ikona została wprowadzona do świątyni Redemptorystów przy Via Merulana w Rzymie w pobliżu bazyliki Santa Maria Maggiore. 155 lat temu 23 czerwca 1867 roku miała miejsce koronacja tego Obrazu. Tak rozpoczęła się eksplozja kultu  Maryi w tym wizerunku.

Bardzo szybko powstało bractwo, a następnie arcybractwo Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Członkowie bractwa co miesiąc spotykali się na nabożeństwach ku czci Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Na przykład w USA w parafii św. Alfonsa w Saint Louis na Triduum przygotowujące do obchodów święta MBNP co roku przybywało kilkadziesiąt tysięcy wiernych. W ramach nabożeństw czytano prośby i podziękowania, kapłan głosił kazanie, była też wspólna modlitwa do Maryi. W 1922 roku postanowiono, że obchody święta poprzedzi 9 – dniowa Nowenna. Znaczne zainteresowanie sprawiło, że o. Andrzej Brown, moderator bractwa w Saint Louis zdecydował o wprowadzeniu cotygodniowej nowenny. Pierwszy raz taka Nowenna została odprawiona 11 lipca 1922 roku (minęło właśnie 100 lat).

Początkowo na dzień nowenny wybrano wtorek, a z czasem przeniesiono ją na środę. W 1927 roku nadano jej nazwę Nowenna Nieustanna. Z USA nabożeństwo do Matki Bożej Nieustającej Pomocy w formie cotygodniowej nowenny rozeszło się na wszystkie kontynenty i w wielu miejscach na świecie przyciąga tłumy wiernych.

Na przykład w Brazylii Nieustanna Nowenna cały czas gromadzi rzesze czcicieli Maryi. W Brazylii są kaplice, kościoły, sanktuaria, gdzie co środę gromadzi się na Nieustannej Nowennie 35 tysięcy osób –  tak mówił Pani Małgorzacie Bochenek misjonarz o. Józef Grzywacz redemptorysta, który przed dwoma laty powrócił stamtąd po 33 latach posługi. W niektórych miejscach  przez całą środę ta nowenna odprawiana jest nawet 17 razy, by każdy, kto pragnie, mógł w niej uczestniczyć. Co ciekawe, największym ośrodkiem, który co tydzień na Nieustannej Nowennie gromadzi około 110 tys. ludzi, jest parafia ojców redemptorystów w Manili stolicy Filipin. W czasie II wojny światowej nowennę zaczęto odprawiać w Irlandii, a stąd rozeszła się na całą Europę.

W Polsce pierwsza Nieustanna Nowenna odbyła się 23 stycznia 1951 roku w Gliwicach. To była inauguracja NN do MBNP w Polsce. Bardzo szybko, jak gigantyczna fala, dotarła do wszystkich parafii, gdzie gospodarzami byli redemptoryści, ale też do bardzo wielu parafii diecezjalnych. Misjonarze jeździli po całej Polsce, by oficjalnie założyć nowennę.

Bardzo cenną rzeczą będzie, gdy i w naszej parafii podniesie się liczba wiernych czcicieli Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Szczególnie istotne jest rozpropagowanie tego nabożeństwa wśród młodzieży i dzieci. W tym celu wszyscy rodzice i katecheci powinni wyjaśniać jej sens.

Jest ona wielbieniem Boga za łaski, które otrzymujemy przez pośrednictwo Maryi, ale także, gdy polecamy Matce Bożej wszystkie nasze troski, problemy. Odczytywane podczas nabożeństwa podziękowania dowodzą działania Maryi w naszym życiu.

Jak napisała Pani Redaktor w "Naszym Dzienniku" (9-10 lipca 2022) w ramach Wielkiego Odpustu w Tuchowie została otwarta wystawa maryjna „100- lecie powstania Nieustannej Nowenny do Matki Bożej Nieustającej Pomocy”.

Streszczenie artykułu z ND dokonał Czesław Robak.

XIX Niedziela Zwykła

"Jezus powiedział do swoich uczniów: «Nie bój się, mała trzódko, gdyż spodobało się Ojcu waszemu dać wam królestwo.

Sprzedajcie wasze mienie i dajcie jałmużnę. Sprawcie sobie trzosy, które nie niszczeją, skarb niewyczerpany w niebie, gdzie złodziej się nie dostaje ani mól nie niszczy. Bo gdzie jest skarb wasz, tam będzie i serce wasze.

Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie. A wy bądźcie podobni do ludzi oczekujących swego pana, kiedy z uczty weselnej powróci, aby mu zaraz otworzyć, gdy nadejdzie i zakołacze. Szczęśliwi owi słudzy, których pan zastanie czuwających, gdy nadejdzie. Zaprawdę, powiadam wam: Przepasze się i każe im zasiąść do stołu, a obchodząc, będzie im usługiwał. Czy o drugiej, czy o trzeciej straży przyjdzie, szczęśliwi oni, gdy ich tak zastanie.

A to rozumiejcie, że gdyby gospodarz wiedział, o której godzinie przyjść ma złodziej, nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Wy też bądźcie gotowi, gdyż o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie».

Wtedy Piotr zapytał: «Panie, czy do nas mówisz tę przypowieść, czy też do wszystkich?»

Pan odpowiedział: «Któż jest owym rządcą wiernym i roztropnym, którego pan ustanowi nad swoją służbą, żeby rozdawał jej żywność we właściwej porze? Szczęśliwy ten sługa, którego pan, powróciwszy, zastanie przy tej czynności. Prawdziwie powiadam wam: Postawi go nad całym swoim mieniem. Lecz jeśli sługa ów powie sobie w sercu: Mój pan się ociąga z powrotem, i zacznie bić sługi i służące, a przy tym jeść, pić i upijać się, to nadejdzie pan tego sługi w dniu, kiedy się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna; surowo go ukarze i wyznaczy mu miejsce z niewiernymi.

Ów sługa, który poznał wolę swego pana, a nic nie przygotował i nie uczynił zgodnie z jego wolą, otrzyma wielką chłostę. Ten zaś, który nie poznał jego woli, a uczynił coś godnego kary, otrzyma małą chłostę. Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele powierzono, tym więcej od niego żądać będą»."

Rozważanie na Niedzielę: Obraz Matki Bożej Nieustającej Pomocy

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

W naszej świątyni znajduje się Obraz  Matki Bożej Nieustającej Pomocy, przed którym  zanoszone są modły i błagania wiernych o pomoc w różnych intencjach. Obok obrazu zawieszone są wota dziękczynne, co świadczy o skuteczności łask, o które proszą wierni wraz z księdzem prowadzącym nabożeństwo w każdą środę przed wieczorną Mszą św.

Patrząc na wystrój świątyni należy przypuszczać, że został On tam umieszczony, jako wierna kopia obrazu, który pochodził z Krety. Przedstawię historię losów ikony skradzionej z pewnego kościoła na Krecie przez kupca sukien. Schował skradziony obraz między sukna i wyruszył w dalszą podróż statkiem. Cudownie ocalał wraz z obrazem w czasie potężnej burzy na morzu, ale do Rzymu kupiec dotarł dopiero po roku. Później jeszcze ciężko zachorował i dopiero wtedy o swoim złym postępku zwierzył się swojemu przyjacielowi. którego poprosił aby obraz zaniósł do jednego z kościołów rzymskich. Ten jednak nie spełnił prośby zmarłego już kupca i zostawił go w swoim domu.

Dopiero to uczynił, gdy Matka Boża ukazała się jego sześcioletniej córce i poprosiła o umieszczenie obrazu w kościele św. Mateusza Apostoła (kościół ten znajduje się pomiędzy bazyliką Matki Bożej Większej a bazyliką św. Jana na Lateranie). Obraz trafił tam 27 marca 1499 roku i pozostał aż 300 lat, przyciągając wielu pielgrzymów, otrzymujących od Pana Boga wiele łask, za wstawiennictwem Matki Bożej Nieustającej Pomocy.

Niestety, gdy do Rzymu dotarły wojska Napoleona kościół został doszczętnie zniszczony, a zakonnicy musieli stamtąd uciekać. Szczęśliwie udało im się zabrać ze sobą cudowny obraz. O obrazie jednak przez wiele lat zapomniano i znalazł się  w zakonnej kaplicy. Tylko jeden zakonnik pamiętał, że jest to cudowny obraz i nakazał wreszcie pewnemu ministrantowi, by ten postarał się umieścić ten obraz w kościele. Dopiero na początku roku 1855 Zgromadzenie Redemptorystów w pobliżu ruin kościoła św. Mateusza zaczęło budować nowy kościół. W międzyczasie wspomniany wcześniej ministrant został zakonnikiem redemptorystą i pewnego dnia  opowiedział swojemu przełożonemu o obrazie a  ten poprosił papieża Piusa IX o przekazanie ikony do kościoła św. Alfonsa. Papież wydając pozwolenie powiedział: „Uczyńcie Ją znaną na całym świecie”.

26 kwietnia 1866 roku obraz został uroczyście wprowadzony do kościoła, a po roku został ukoronowany. I do obecnych czasów do Sanktuarium w Rzymie  przy via Merulana przybywają pielgrzymi i modląc się wpatrują się w cudowną ikonę Matki Bożej  z Dzieciątkiem Jezus na ręku.

Autorka artykułu na ten temat Magdalena Buczek, zamieszczonego w dodatku do czasopisma „Nasz Dziennik  – W Ogrodzie Maryi”  na koniec napisała:

„Jak dobrze wiedzieć, że nie jesteśmy nigdy sami, bo jest przy nas Maryja zawsze gotowa spieszyć z pomocą.  O każdej porze dnia i nocy możemy się do Niej zwrócić z prośbą, bo Ona niesie pomoc nieustannie. Nie musimy się więc niczego bać, ale bezpiecznie wtulić się w płaszcz Jej troskliwej opieki”.

Pamiętając historię pierwowzoru naszej ikony zaufajmy Bogu, że wyprowadzi także w naszym życiu dobro z każdej trudnej sytuacji i wypełni swój plan wobec każdego z nas. Pozwólcie jeszcze Państwo,że zakończę te rozważania wierszem Stanisława Hnacika:

MATKA MIŁOŚCI

O Matko Nieustającej Pomocy!

Twe serce czuwa nad nami /W dzień, wieczorem i w nocy/ – biednymi grzesznikami /Tulimy się do Ciebie /Jak pod skrzydła pisklęta / Do czułej Matki w Niebie /Co o wszystkich pamięta /Zanieś nasze prośby Synowi/ Przed tron w asyście Anielskiej /On nigdy Ci nie odmówi / Jak w Kanie Galilejskiej/.

Czesław Robak

PS. Gdyby ktoś mógł podzielić się swoją wiedzą na temat historii naszego obrazu Matki Bożej Nieustającej Pomocy w kościele Trójcy Świętej w Koniecpolu to proszę o kontakt. Wkrótce napiszę rozważanie o Nieustającej Nowennie do Matki Bożej Nieustającej Pomocy.

XVIII Niedziela Zwykła

"Ktoś z tłumu rzekł do Jezusa: «Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby się podzielił ze mną spadkiem».

Lecz On mu odpowiedział: «Człowieku, któż Mnie ustanowił nad wami sędzią albo rozjemcą?»

Powiedział też do nich: «Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet gdy ktoś ma wszystkiego w nadmiarze, to życie jego nie zależy od jego mienia».

I opowiedział im przypowieść: «Pewnemu zamożnemu człowiekowi dobrze obrodziło pole. I rozważał w sobie: „Co tu począć? Nie mam gdzie pomieścić moich zbiorów”. I rzekł: „Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe i tam zgromadzę całe moje zboże i dobra. I powiem sobie: Masz wielkie dobra, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj!” Lecz Bóg rzekł do niego: „Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, co przygotowałeś?”

Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty u Boga»."

Rozważanie na Niedzielę: O mądrych i skutecznych radach Jadwigi Zamoyskiej dla rodziców

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

W poprzednich rozważaniach przedstawiłem już wiele sylwetek osób wybitnych, zasłużonych dla naszej Ojczyzny i Kościoła. Pragnę kontynuować ten pomysł. Dziś przedstawiam jedną z wielu wybitnych postaci kobiecych, jakie można wskazać na kartach historii Polski.

Pani generałowa Jadwiga Zamoyska (1831 – 1923) była osobą dobrze wykształconą (geografia, literatura, historia, rysunek, pianino, języki: angielski, francuski, szwedzki  a nawet perski). Kobieta światowa, towarzyszyła mężowi gen. Władysławowi Zamoyskiemu dyplomacie na wielu placówkach zagranicznych (Paryż, Bukareszt, Stambuł).

Generałowa sama opracowywała mężowi teksty przemówień, angażowała się politycznie i społecznie, ponadto była osobą głęboko religijną. Założyła Szkołę Domowej Pracy Kobiet w Kórniku. Przygotowywała dziewczęta do życia rodzinnego dbając głównie o ich wychowanie patriotyczne i religijne. Państwo Zamoyscy mieli czwórkę dzieci. W 1890 roku pod naciskiem pruskiego zaborcy została zmuszona przenieść swoją Szkołę do Kuźnic koło Zakopanego, do majątku syna Władysława, który zakupił go rok wcześniej.

Jadwiga Zamoyska będąc aktywną i niezwykle energiczną kobietą, wspierała swojego męża swoją mądrością i dobrocią, co sprawiło, że szybko zasłużyła sobie na uznanie w lokalnej społeczności. Całe Jej postępowanie może dla nas również stanowić wzorzec życia chrześcijańskiego. Jej wszystkie działania oparte były głównie na przekonaniu, że to Bóg jest źródłem wszelkich zasad moralnych i ostatecznym celem działań człowieka. Całkowicie zawierzyła Bogu i całe swoje życie przeżyła wierna hasłu: „Służyć Bogu służąc Ojczyźnie; służyć Ojczyźnie służąc Bogu!”

Napisała kilka książek o wychowywaniu dzieci i młodzieży: „O wychowaniu”, „O pracy", „O miłości ojczyzny”….

W książce „O wychowaniu” Jadwiga Zamoyska pisze, że to z wiary wypływają podstawowe zasady wychowania, a fundamentem dla wiary są zapisy w KATOLICKIM KATECHIZMIE. Sugestie autorki zawarte w w/w książkach pozwalają na oparcie wychowania na dobrym i przez wieki sprawdzonym fundamencie pedagogiki katolickiej. U podstaw tej pedagogiki jest myśl, że człowiek potrzebuje formacji, kształcenia, pracy nad sobą i nad swymi: charakterem, rozumem, wolą, panowaniem nad uczuciami i pragnieniami. Z książek Pani Jadwigi Zamoyskiej można zaczerpnąć wiele cennych wskazań i pomysłów na skuteczne i mądre wychowywanie młodych ludzi. Na zakończenie tych ogólnych rozważań zamieszczam tu kilka, wydaje mi się, istotnych fragmentów z książki „O wychowaniu”:

„…chcąc wychować człowieka, do kogóż się udać po wskazówki o jego jestestwie, jego celu i prawach, które nim rządzą, jeżeli nie do Boga, który go stworzył, cel mu wytknął i prawa ustanowił. Wszystko to jest wskazane w Katechizmie. Tam każdy znajduje rozwiązanie najważniejszych dla siebie zagadnień: Skąd pochodzi? Dokąd idzie? Co ma do spełnienia na ziemi? I co go po śmierci czeka …

…Niektórzy rodzice na pierwszym miejscu stawiają fizyczny rozwój dzieci i jemu wszystko poświęcają. Dla innych talenty, nauka, dobrobyt stanowią metę, do której starają się dobić z natężeniem wszystkich sił….Na co im nauka i wykształcenie, jeżeli im nie towarzyszy wychowanie, to jest wyrobienie zdrowego sądu, czujnego sumienia, mężnej woli i hartu duszy?….Pierwsza część wychowania polega na wyrobieniu bezwzględnego posłuszeństwa, następnie trzeba dołożyć wszelkich starań do wyrobienia zdrowego sądu, prawego charakteru, pożądanej samodzielności. Dochodzi się do tego, dając dzieciom jak najwcześniej jakiś udział w zajęciach rodzicielskich, w pracy w gospodarstwie i w porządkach domowych, w udzielaniu nauk młodszemu rodzeństwu, w wyręczaniu rodziców. Dzieci w ten sposób wdrażają się do poczucia obowiązku i odpowiedzialnie uczą się same za siebie myśleć, pamiętać o tym, co do nich należy, przestrzegać ładu i karności….

….Rodzice powinni niczego nie pomijać ani nie lekceważyć, co się przyczynić może do dobrego wychowania dzieci, ale… Powinni też pamiętać słowa Jezusowe „Beze Mnie nic czynić nie możecie” (bez łaski Bożej , bez modlitwy).

….Rodzice…tyle tylko moralnej władzy i wpływu (na dziecko) mają, ile ich od Boga uproszą. Światło, siła woli, cierpliwość niezbędne są rodzicom do wychowania dzieci. Cześć, miłość, uległość, zaufanie potrzebne dzieciom względem rodziców, jedynie od Boga przyjść mogą…

…Zanim jeszcze dzieci na świat przyjdą, rodzice modlić się powinni o męstwo do rodzicielstwa potrzebne, o światło, by jasno zrozumieli ogrom swojego zadania, by ocenili własną wobec niego niemoc, potrzebę cnoty, pracy, żywej wiary, głębszej nauki.

Od chwili narodzenia się dziecka rodzice modlić się powinni o umiejętność, wytrwałość do wychowania go i pokierowania nim potrzebną.

Modlitwa wreszcie pomóc może w osiągnięciu mądrości niezbędnej rodzicom do uwieńczenia wychowania, do rozpoznania zdolności, skłonności, powołania dzieci, do wytknięcia im odpowiedniej dla nich drogi życia, do utrzymania z nimi stosunków zbawiennych, nawet kiedy już spod wyraźnej opieki rodzicielskiej wychodzą.

Chrystus Pan uczy, że „Zawsze trzeba się modlić, a nie ustawać”.

Modlitwa nie ogranicza się do uczuć i słów.

Modlitwa nieustanna polega na pamięci o obecności Bożej i zachowywaniu się tak, ażeby to co mówimy, czynimy, myślimy, Bogu podobać się mogło".

W miesiącu czerwcu „Nasz Dziennik” zamieszczał codziennie cenne zwłaszcza dla młodych rodziców katolickich  ( i nie tylko) rady, jakie dawała Pani generałowa Jadwiga Zamoyska w swoich książkach. Wkrótce zamieszczę więcej Jej cennych rad.

Czesław Robak

XVII Niedziela Zwykła

"Jezus, przebywając w jakimś miejscu, modlił się, a kiedy skończył, rzekł jeden z uczniów do Niego: «Panie, naucz nas modlić się, tak jak i Jan nauczył swoich uczniów». A On rzekł do nich: «Kiedy będziecie się modlić, mówcie: Ojcze, niech się święci Twoje imię; niech przyjdzie Twoje królestwo! Naszego chleba powszedniego dawaj nam na każdy dzień i przebacz nam nasze grzechy, bo i my przebaczamy każdemu, kto przeciw nam zawini; i nie dopuść, byśmy ulegli pokusie».

Dalej mówił do nich: «Ktoś z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie mu: „Przyjacielu, pożycz mi trzy chleby, bo mój przyjaciel przybył do mnie z drogi, a nie mam co mu podać”. Lecz tamten odpowie z wewnątrz: „Nie naprzykrzaj mi się! Drzwi są już zamknięte i moje dzieci są ze mną w łóżku. Nie mogę wstać i dać tobie”. Powiadam wam: Chociażby nie wstał i nie dał z tego powodu, że jest jego przyjacielem, to z powodu jego natręctwa wstanie i da mu, ile potrzebuje.

I Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a zostanie wam otworzone. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu zostanie otworzone. Jeżeli któregoś z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Albo o rybę, czy zamiast ryby poda mu węża? Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, to o ileż bardziej Ojciec z nieba udzieli Ducha Świętego tym, którzy Go proszą»."

Rozważanie na Niedzielę: O cudzie nad Wisłą

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Armia Czerwona utworzona przez bolszewików w Rosji ruszyła na podbój Europy i świata już w 1918 roku. Po ponad półtora roku odnosząc po drodze prawie same zwycięstwa, potężna pięciokrotnie liczniejsza od polskiej ciągle formującej się armii, pewna zwycięstwa, znalazła się pod Warszawą.

Zdobycie stolicy Polski otwierało bolszewikom drogę do rozpropagowania komunizmu na resztę Europy i świata.

„Po trupie Polski wiedzie droga do ogólnego wszechświatowemu pożaru”  – tak mówił marszałek Tuchaczewski.

Rosjanie spodziewali się, że zadanie to jest łatwe, bo na zachodzie Europy na komunistów czekali ich  zwolennicy. Robotnicy w Niemczech, Francji, Anglii, Czechosłowacji, Belgii, Austrii strajkowali przeciwko bohatersko broniącej się Polsce. Na świecie spodziewano się bowiem, że w Rosji zrodziła się prawdziwa władza ludu i realizowane są tam idee sprawiedliwości społecznej. Dlatego strajkując blokowali dostawy broni i amunicji dla naszej na nowo powstającej  niepodległej Ojczyzny.

Polska została sama zdana na pastwę wrogów. Jedynie Węgrzy pospieszyli nam z pomocą. Komuniści byli tak pewni swego zwycięstwa, że pod koniec lipca 1920 roku tworząc Komitet Rewolucyjny Polski wydali odezwę o przejęciu władzy w Polsce. Na 15 sierpnia wyznaczyli sobie nawet termin wejścia do Warszawy, a dzień wcześniej w telegramach oznajmili to światu.

Z wyjątkiem nuncjusza apostolskiego Achillesa Ratti, późniejszego papieża Piusa XI, dyplomaci zagraniczni opuścili Warszawę. Episkopat Polski już w końcu lipca 1920 roku wystosował listy do Polaków i episkopatów innych krajów z prośbami o modlitwy w intencji uratowania naszej Ojczyzny. „… Pojawiają się mordy i rzezie, ślady jego (bolszewickiego żołnierza) znaczą palące się wsie, wioski i miasta, lecz nade wszystko ściga on w swej ślepej, zapamiętałej zawiści religię wszelką i Kościół…”. Biskupi wystosowali do Papieża prośbę o rychłą kanonizację bł. Andrzeja Boboli, mając nadzieję, że ten wyprosi u Pana Boga cud, a Jego opieka uchroni nasz kraj od zagłady”.

Od 6 do 15 sierpnia we wszystkich Świątyniach w Warszawie, a także w całej Polsce trwały nieustające modlitwy, często połączone z adoracją Najświętszego Sakramentu, 100 – tysięczna procesja z relikwiami bł. Andrzeja Boboli i bł. Władysława z Gielniowa, a także z obrazem Matki Bożej Łaskawej. Na Jasnej Górze ponowiono akt oddania narodu pod opiekę Maryi Królowej.

I stał się cud po północy 15 sierpnia, ale o tym niech zaświadczą fragmenty niezwykłego zachowanego listu uczestnika tych wydarzeń Józka do swojej narzeczonej Stanisławy Jankowskiej, napisany w sierpniu 1920 roku.

„Kochana Stasieńko!

Tyle roboty z tymi bolszewikami mieliśmy. Pędziliśmy ich dzień i noc. Trochę poturbowany zostałem i dowódca rozkazał odwieźć mnie do szpitala, bo pod samą Warszawą jesteśmy. Napiszę Ci  o cudzie, który się tu zdarzył. We wszystkich gazetach piszą teraz, że bolszewicy Warszawy nie zdobyli, bo nasi generałowie tak sprawnie żołnierzami naszymi kierowali, że czerwoni przegrać musieli. A tymczasem ludzie gadają, że nad ranem 15 sierpnia Matka Boska ukazała się na niebie bolszewikom i ich na cztery wiatry przegnała!

W szpitalu w Warszawie, rozmawiałem z dwoma żołnierzami, co to pod samą Wólką Radzymińską walczyli, i oni powiedzieli mi, że to prawda była. Widzieli oni na własne oczy, jak bolszewicy z wybałuszonymi ze strachu oczami uciekali z pola bitwy, że mało nóg nie pogubili.

 A z pola bitwy tak sobie uciec nie można, bo jak kto ucieknie, to jak go potem znajdą, od razu przed sądem wojskowym staje i skazują takiego na rozstrzelanie. Wiedzieć też musisz, że u bolszewików te kary po stokroć gorsze są niż u nas, więc się moi towarzysze rozmów w szpitalu dziwili bardzo, że czerwoni w takim popłochu uciekali, jak ich dowódcy na to patrzeli.

Dopiero na drugi dzień po bitwie żołnierze ci dowiedzieli się, że bolszewicy uciekali, bo na niebie Matkę Bożą zobaczyli, która potężną armią niebiańskiego wojska dowodziła, i że armia ta gnała na nich jak z wysokiej góry. Polskie wojsko nie widziało tego . Polacy widzieli tylko niebo, takie jak to, które co dnia przed świtem widać.

Ci żołnierze spod Wólki mówili też że Ruscy do pobliskich wsi co tchu uciekali i nawet w psich budach się chowali ze strachu. Psy na nich szczekały, gryzły, a oni i tak z tych bud wyjść nie chcieli, a kiedy już wyszli, to na kolanach błagali gospodarzy, żeby ich ukryli.

Opowiadali, że Matjer Bożja (bo to po rusku tak mówią na Matkę Chrystusa) pokazała im się na niebie i że przecie walczyć z Nią nie mogli. Bolszewicy, którzy bezbożnikami są, przekonali się wtedy, że Bóg istnieć musi, skoro Matka Jego Syna walczy z nimi z nieba samego. Pojęli też, że z Bogiem walczyć się nie godzi, a i nawet jakby chcieli, to i tak wygrać nie zdołają.

Powiedziałem wtedy moim kompanom spod Wólki, że może teraz bolszewicy nawrócą się, i kiedy wrócą do domów, opowiedzą, że widzieli Matkę Jezusa na własne oczy i że nieprawdę głoszą władze bolszewickie, że Boga nie ma.  Przecie tyle bolszewików naraz kłamać nie może. Powiedziałem, że cud pod Wólką może i potrzebny był, żeby się Rosja bolszewicka opamiętała i nawróciła.  Moi kompani odpowiedzieli mi, że tak nie będzie, bo tych bolszewików od razu na rozstrzelanie skażą za ucieczkę z pola bitwy, a gdyby ich nawet nie skazali, to jak tylko który bolszewik opowie o objawieniu, to za to rozstrzelają go już na pewno, bo nie mogą pozwolić, żeby taka wieść po Rosji się rozniosła.

Kiedy doktór mnie zawezwał, zapytałem i jego, czy słyszał o cudzie. Powiedział, że słyszał i że w szpitalu mają jednego takiego bolszewika, co to przed znakiem na niebie uciekał i w czasie ucieczki, mur przeskakując, obie nogi połamał. Doktór powiedział, że tenże bolszewik do Rosji  nie wróci już, bo wracać nie ma po co. Po śmierć chyba. Nic nie rozumiem z tej bolszewickiej polityki. Jak to zabijać można za to, że człowiek prawdę mówi? Cud ten w odpust licheński się zdarzył!  Przed bitwą kościoły tu pełniutkie były ludzi. Całemi godzinami różańce mówili, Msze odprawiali. Przy kapliczkach zdrowaśki w kółko odmawiali. Po wsiach ludzie po chałupach przed obrazami Matki Boskiej Częstochowskiej klęczeli. Krzyżem leżeli. I gadają, że w całej Polsce tak było. I cud wyprosili.”

Czesław Robak

XVI Niedziela Zwykła

"Jezus przyszedł do jednej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go w swoim domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria, która usiadłszy u nóg Pana, słuchała Jego słowa.

Marta zaś uwijała się około rozmaitych posług. A stanąwszy przy Nim, rzekła: «Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła».

A Pan jej odpowiedział: «Marto, Marto, martwisz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona»."

Nabożeństwo Fatimskie

W środę, 13 lipca odbyło się trzecie w tym roku Nabożeństwo Fatimskie. W miesiącu lipcu za niesienie figury Matki Bożej byli odpowiedzialni mieszkańcy Starego Koniecpola. Spotkanie zakończono odśpiewanym Apelem Jasnogórskim.

Serdecznie dziękujemy za liczny udział

i zapraszamy do uczestnictwa w kolejnym nabożeństwie – 13 sierpnia!

ZAPRASZAMY DO GALERII

Rozważanie na Niedzielę: O zanurzaniu we Krwi Chrystusa

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
W lipcu każdego roku mamy doskonałą okazję na medytacje uwielbienia i czci  Przenajświętszej Krwi Chrystusa , którą nasz Zbawiciel przelał w Ogrodzie Oliwnym, przy biczowaniu, ukoronowaniu cierniem, na Drodze Krzyżowej i na Krzyżu. Przelał Ją za grzechy nasze i całego świata. Z tej racji serdecznie zachęcamy do codziennego indywidualnego  odmawiania „Modlitwy zanurzenia we Krwi Chrystusa”„Litanii do Krwi Przenajświętszej”. Możemy je znaleźć w większości dostępnych modlitewników. Ja tu zacytuję treść takiej modlitwy autorstwa S. Gertrudy Bociąg  MSC. („Nasz Dziennik” z 1 lipca 2022 r.).

MODLITWA ZANURZENIA WE KRWI CHRYSTUSA

JEZU, Zanurzam w Twojej Przenajświętszej Krwi  ten rozpoczynający się dzień, który jest darem Twojej nieskończonej miłości. Zanurzam w Twojej Krwi siebie samego/ą.
Wszystkie osoby, które dziś spotkam, o których pomyślę czy w jakikolwiek sposób czegokolwiek o nich się dowiem.

Zanurzam moich bliskich i osoby powierzające się mojej modlitwie.

Zanurzam w Twojej Krwi Panie, wszystkie sytuacje, które dziś zaistnieją, wszystkie sprawy, które będę załatwiać, rozmowy, które będę prowadzić, prace, które będę wykonywać i mój odpoczynek.
ZAPRASZAM CIĘ, JEZU,  do tych  sytuacji, spraw, rozmów, prac i odpoczynku. Proszę, aby Twoja Krew przenikała te osoby i sprawy, przynosząc według Twojej woli uwolnienie, oczyszczenie, uzdrowienie i uświęcenie.

Niech dziś zajaśnieje chwała Twojej Krwi i objawi się Jej moc. Przyjmuję wszystko, co mi dziś ześlesz, ku chwale Twojej Krwi, ku pożytkowi Kościoła Świętego i jako zadośćuczynienie za moje grzechy , składając to wszystko Bogu Ojcu  przez wstawiennictwo Maryi oddaję siebie do pełnej dyspozycji Maryi, zawierzając Jej moją przeszłość, przyszłość i teraźniejszość, bez warunków i bez zastrzeżeń. Amen.=

W Starym Testamencie krew, czyli życie wylewano na ołtarz ofiarny. My mówimy, że Chrystus na ołtarzu krzyża  przez Swoją Krew zawarł z nami nowe i wieczne przymierze. EUCHARYSTIA : Ciało i Krew Chrystusa umacnia nas do walki ze złem i wytrwania w dobrym.

Jan Chryzostom nauczał: „Krew Chrystusa godnie przyjęta oddala demony, przywołuje aniołów, oczyszcza świat, jest ceną, za którą Chrystus odkupił Swój Kościół.”

Jan Paweł II w encyklice „Evangelium vitae” napisał: „Czcimy Krew Chrystusa, ponieważ ona objawia, jak wielka jest miłość Ojca… jak cenny jest człowiek w oczach Boga i jak ogromna jest wartość ludzkiego życia… i niemalże jego boska godność…”.

W Rzymie blisko fontanny di Trevi jest niewielka Świątynia SANTA MARIA IN TRIVIO obsługiwana przez Misjonarzy Krwi Chrystusa. Są tam relikwie założyciela tego zakonu, który odmówił Napoleonowi złożenia przysięgi na wierność mu. Za to został wygnany z Rzymu, był więziony. Jest to święty Kasper del Bufalo.

Nasza lipcowa cześć dla Krwi Chrystusa niechaj się przejawia w adoracji Krwi, w odmawianiu Litanii i Modlitwy do Krwi Przenajświętszej.

Czesław Robak

INFORMACJE

MSZE ŚWIĘTE
Niedziele i święta
8.00, 10.00, 12.00, 17.00
Dni powszednie
7.00, 18.00

(w okresie zimowym 17.00)


INNE NABOŻEŃSTWA
Przed Mszą św. wieczorną
środa – Nowenna do MB Nieustającej Pomocy
piątek – Koronka do Miłosierdzia Bożego

ODPUST PARAFIALNY
Uroczystość Najświętszej Trójcy pierwsza niedziela po Zielonych Świątkach

KANCELARIA PARAFIALNA
Środa, czwartek, piątek

po Mszy św. wieczornej

Licznik odwiedzin

122414
Visit Today : 50
Visit Yesterday : 285
This Month : 1290
This Year : 41105
Total Visit : 122414